Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnienia

| 16.09.2018

Dni płodne można wyznaczać w sposób księżycowy, a zajść w ciążę – gdy nie ma na to żadnych szans. Oto historia nieprawdopodobna i w 100% prawdziwa, bo życie pisze scenariusze, którym nie dają rady nawet wenezuelskie telenowele.

Jeżeli nie planujesz dziecka – czytaj dalej. To także historia o marzeniach niemożliwych do spełnienia, które…
zresztą – sam-a zobaczysz…

 

Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnienia

Czekamy na Jasnej Polsce na doule, szkoły i domy rodzenia, warsztaty chustonoszenia, banki mleka, kawiarnie dla mam z dziećmi i wszystko co związane z dobrostanem dzieci i rodziców – masz wolne 5 minut? – tyle zajmie ci dodanie ogłoszenia na Jasną Polskę. Aho <3

 

Do podzielenia się tą historią i sposobem na alternatywne (i jak się okazało skuteczne) wyznaczanie dni płodnych, skłonił mnie obejrzany wczoraj film „Wielki chłód” (1983), w którym Glenn Close z wielkiej miłości i w harmonii z samą sobą ofiarowuje na jedną noc swego męża przyjaciółce, gdy ta desperacko pragnie zajść w ciążę.
(Uspokajam, to nie spoiler, tylko jedna ze scen – film pokazuje losy grupy przyjaciół, którzy po klęsce hipisowskiej euforii próbują się odnaleźć w koślawym, chciwym trójwymiarze lat 80-tych).

 

Jak zajść w ciążę lub spełnić inne mało prawdopodobne marzenie

Nika była lesbijką od zawsze i wiedziała, że to się nigdy nie zmieni. Miała już ze swą partnerką dziecko – ale urodziła je Magda. Wychowywanie malutkiego, pełnego życia chłopczyka utwierdziło Nikę, że chce doświadczyć macierzyństwa w pełnym wymiarze: ciąża, poród, połóg, hormony oraz irracjonalna miłość do końca świata.
W ich otoczeniu nie było żadnego mężczyzny o jakiejkolwiek orientacji, który mógłby wspomóc dziewczyny swą męską energią. Jednocześnie pragnienie dziecka było tak dojmujące, że sylwestrowy szamańsko-tantryczny rytuał spełniania marzeń dotyczył tylko tej jednej intencji.
Nie było mnie tam, ale wiem, że rytuał musiał być mocny, bo robił go John Hawken – tantryczny mistrz o manierach sfochowanej diwy, wyglądzie leśnego czarta i gołębim sercu (jeszcze kiedyś o nim napiszę).

 

 

Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnienia

Nawet jeśli NIE potrzebujesz reklamy, zamieść informację o sobie na Jasnej Polsce. Robimy tutaj wysoko-wibracyjną “bazę danych”, by stworzyć stabilną, świadomą swoich zasobów, samowystarczalną, potężną duchową społeczność w Polsce.

 

Medyczno-magiczny kalkulator dni płodnych

Nika już na drugi dzień po rytuale zaczęła opowiadać wszystkim, że w lutym zajdzie w ciążę. Nie wiedziała jak, nie wiedziała z kim, wiedziała jedno – to musi być luty.
Dlaczego luty?
Otóż dochodzimy do sedna tej historii. Istnieje metoda wyznaczania dni płodnych, która łączy w sobie Księżyc, fizjologię i medycynę.
Czeski lekarz dr Jonas ustalił, że dni płodne kobiety następują wtedy, gdy Księżyc znajduje się w tej samej fazie, w której znajdował się w czasie jej własnych narodzin.
Magia, prawda?
Później ustalono, że najlepszą kombinację stanowi połączenie faktycznych dni płodnych z dniem księżycowym. Prawdopodobieństwo poczęcia jest największe, gdy oba cykle się zbiegają (1)
Jednocześnie dr Jonas miał pacjentki, które zachodziły w ciążę poza swymi biologicznymi dniami płodnymi, a podobno są nawet przypadki ciąży podczas menstruacji (co by wyjaśniało te wszystkie przypadkowe i nieplanowane ciąże, kiedy teoretycznie „nie powinny” się zdarzyć).

 

Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnienia

Jeden obraz wart tysiąca słów 😉

 

Nika policzyła sobie, że w któryś jeden konkretny dzień lutego jej księżycowe i biologiczne dni płodne zbiegają się. Tak się składało, że to był jedyny taki dzień w całym roku – a zatem miała tylko jedną podwójną szansę.
Na 3 dni przed znamienną datę wciąż jeszcze nie istniał nawet cień szansy na zapłodnienie metodą naturalną. Ale Wszechświat czuwa i bardzo lubi dawać nam prezenty dosłownie w ostatnim momencie, kiedy już prawie wyskakujesz z pociągu.
Tego dnia Nika poszła na urodziny swej serdecznej przyjaciółki. Po sporej ilości wina wyznała, że już za chwilę powinna zachodzić w ciążę, tymczasem brakuje kandydatów. Dziewczyny, jak to dziewczyny, popłakały się, pośmiały i rozeszły do domów. W przeddzień dnia zero, przyjaciółka zadzwoniła i ofiarowała na tę noc Nice swego ukochanego męża.
Cała czwórka zebrała się w domu małżeństwa, w skupieniu, ciszy i miłości. Nika opowiadała, że cały ten czas spędzony z nimi był właśnie takim mistycznym czasem ceremonii. Wspólnie odprawili zaimprowizowany rytuał przyjaźni i miłości, rozpalili ogień, zapalili kadzidła, a potem kochali się w obecności obu partnerek, których miłość i oddanie dodawały energii i namaszczenia temu spotkaniu. Tego wieczora Nika zaszła w ciążę i 9 miesięcy później urodziła dziecko.

 

Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnienia

 

Dni płodne naszych marzeń i pragnień

Na koniec konkluzja. Nie stosowałam tej metody, nie przeżyłam na własnej skórze trudów i niemocy nie-zachodzenia w ciążę. Starań, porażek, frustracji z tym związanych. A zatem nie czuję się w tym (ani w niczym innym) ekspertem.
Ale mam głębokie wewnętrzne czucie, związane z przychodzeniem dzieci na ten świat. Oraz z powoływaniem do materii wszelkich marzeń i pragnień, na których bardzo nam zależy.
Trzeba zrobić energetycznego fikołka i puścić to, na czym najbardziej Ci zależy.
Nie dociskać, nie szarpać się, nie wywierać presji.
To blokuje energię, zawęża jej swobodny przepływ, tworzy tamy.
Tak jak zrobiła to Nika, która ani przez chwilę nie przestając pragnąć dziecka, nie zrobiła nic, co mogłoby zrealizować jej zamysł w 3D. Nie szukała przygodnych kochanków, banków spermy, nie dawała ogłoszeń. Puściła intencję, opowiedziała o niej każdemu, kto chciał słuchać i czekała, pozwalając na wszystko, co przyjdzie.
Dziecko to przecież nie jest zlepek komórek, tylko przede wszystkim Dusza, która wybiera sobie doświadczenie. Udane połączenia plemnika z jajeczkiem, nastąpi, gdy Dusza poczuje, że nadszedł Czas. I tak jak dziecko Niki, znajdzie sobie sposób, by się zmaterializować w dowolnym momencie. Bo Duch nie zna ograniczeń trójwymiaru i nic go one nie obchodzą.
Znam pary, które mimo zdrowia i dobrej kondycji rok, dwa, trzy czekały na dziecko – odpracowując “pańszczyznę” każdego miesiąca. Znane są też przypadki „bezpłodnych” rodziców, którzy po adopcji zaszli w ciążę. Dlaczego? Bo prawdziwie się poddali. Całkowicie zaakceptowali fakt, że nigdy biologicznymi rodzicami nie będą – ale wciąż pragnęli dziecka. Wtedy otwarły się wrota i energia mogła wreszcie popłynąć.

Czego nauczyła mnie pewna lesbijka o dniach płodnych, ciąży i spełnianiu marzeń niemożliwych do spełnieniaSprawdź, czy faktycznie tak jest 🙂

 

Podobnie z miłością – wspaniałą relacją, o której wszyscy marzą. W moim życiu pojawiła się, gdy całkowicie zaakceptowałam swoją samotność i poczułam się w niej naprawdę szczęśliwie i spokojnie sama z sobą.

 

Sekret realizacji marzeń jest prosty:
Pragnąć, lecz całkowicie puścić. Wysłać intencję, a potem pozwolić na to co się pojawia.

A wtedy się okaże, że nasze dni płodne – dotyczące jakiegokolwiek pragnienia, pojawiają się wbrew prognozom, regułom, analizom i obliczeniom.

 

Dając sobie przestrzeń, stwarzasz najlepsze warunki, do materializacji tych potencjałów, które wybierasz. Przestajesz walczyć i szamotać się z energią, przestajesz być jej więźniem, gonić za nią, wykradać, wyszarpywać.
POZWALASZ, a wtedy ona sama do Ciebie przypływa w takiej formie, jaka wybierasz.
Spełnionych marzeń Kochanie
Aha, tu policzysz swe księżycowe dni płodne: klik!
Aho <3

Podoba Ci się ten blog? Prosimy - wesprzyj jego rozwój. Wpłacając nawet drobną kwotę na konto Fundacji My, wspierasz Jasną Polskę, której oddajemy całe nasze serce i czas. Dziękujemy, Aga i Adrian

 

Źródło ilustracji w tekście: Internet (gł. Pinterest, Unsplash, Pixabay), chyba, że podano inaczej.

 

Liczba odwiedzin: 2263
RA - Jasna Polska

Autor: RA - Jasna Polska

Ra, czyli jeden z 7 miliardów ludzi na Ziemi. Ma Serce, Duszę, Ciało i... ego :) Więcej o mnie znajdziesz w zakładce Zespół.

Wszystko co lubisz prosto na Twój e-mail

Disclaimer:
Ten blog pisany jest z potrzeby Duszy i Serca. Jest po to, by pokazać Ci, że nie jesteś Sam/a w swoich Poszukiwaniach. Jest nas więcej :) - nawet jeśli nasze drogi się różnią. Dlatego wybierz stąd dla Siebie tylko to, co z Tobą rezonuje - co Cię wzmacnia, inspiruje i wspiera. Po to właśnie piszemy. AHO <3

Komentarze

  1. kasja
    | Odpowiedz

    wyliczyłam, rzeczywiście się sprawdziło…. dziękuję za kolejną cegiełkę w odkrywaniu świata:)

    • RA - Jasna Polska
      RA - Jasna Polska
      | Odpowiedz

      Czyli jednak coś jest na rzeczy 🙂 I ja dziękuję za ten komentarz 🙂 Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Partnerzy