Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić


Być może część z Was zauważyła, że w zasadzie prawie nie pisałam w październiku. Norma 2-3 tekstów tygodniowo przestała być wyrabiana, a ja znikłam. Gdzie byłam, jak mnie nie było? Cóż… Przeżywałam interesujący i bolesny miesiąc relaksu i odpoczynku….

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

Relaks w domu według Jasnej Polski (zwróć uwagę na tę radosną minę)

 

Jak zaczyna się miesiąc relaksu i odpoczynku?

W moim przypadku, jego genezy należy szukać 2,5 roku temu, gdy zaczęłam pisać bloga Jasnej Polski do szuflady. 1,5 Roku później opublikowaliśmy portal i od tamtego czasu… harowałam.
Ilość pracy, energii i czasu, jaką włożyłam w Jasną Polskę, była gigantyczna, ale czułam, że tego warta, bo jednocześnie wariacko k r e o w a ł a m.
Po raz pierwszy od czasów dzieciństwa, spełniałam się tworząc coś z niczego.
I na dodatek publicznie pisząc rzeczy, jakie do tej pory odważyłam sobie tylko prywatnie pomyśleć.

 

A potem nadszedł wrzesień 2019. Jasna Polska znowu bardzo mocno poprawiła wyniki – 50 tysięcy osób zrobiło 150 tysięcy odsłon w 1 miesiąc.
Taki wynik dla alternatywnego portalu, piszącego rzeczy co najmniej „dziwne” z punktu widzenia głównego nurtu (czyt: 3D) oraz w ogóle “nie-trendy” z punktu widzenia innych nurtów (zero o dietach bezglutenowych, zero o suplementach, zero o teoriach spiskowych, czy ezoteryce – nic, co łatwo się sprzedaje) i to jeszcze w niecałe 1,5 roku, to wynik bardzo, bardzo dobry.

 

Mamy dobre wyniki – dołącz do nas 🙂

Jasna Polska to medycyna naturalna, zdrowie, tantra, medytacja, ezoteryka, astrologia, muzyka relaksacyjna, wibracje, motywacja, ekonomia spoleczna, slowianie, alternatywne oferty pracy, duchowość, rozwój osobisty, rozwój duchowy, świadomość, warsztaty rozwoju osobistego, ośrodki i centra rozwoju osobistego, bio zywnosc, alternatywne media, slowianie, rekodzielo, ksiazki o rozwoju, ezo ogłoszenia, blog o życiu, blog duchowy

 

Jak odpoczywać? – Wtedy się na tym złapałam…

I wtedy się na tym złapałam.
A raczej ją.
Moją zmorę.
Pisałam już o niej trochę tu: Jak przestać się martwić? Krótki tekst o martwieniu się i nałogu zamartwiania

 

Na swój prywatny użytek, zmorą nazywam to ohydne, towarzyszące mi przez większość życia uczucie, że zawsze muszę robić więcej, lepiej, szybciej.
I jeszcze więcej.
I jeszcze więcej.
Zapełniać czas „pożytecznym” działaniem bez końca i bez prawa do odpoczynku.
Zawsze towarzyszy temu energetyczny ból w ciele – duszący ucisk w klatce piersiowej i zgniatanie w splocie słonecznym.
Zmora to jest taki program, który nie zna słowa „stop”. Oznacza to, że bez względu na to, ile już zrobiłam (danego dnia, miesiąca, roku, życia), ona zawsze chce więcej.
Więcej harować. Szybciej zapier…. dalać.
Tak dobrze czytasz – właśnie tego zmora chce i, wierz mi, ona nie przebiera w słowach.
No więc, gdy zobaczyłam wyniki września – nasz kolejny rekord – wcale nie poczułam satysfakcji, radości, dumy, przyjemności.
Nie.
Poczułam potworny ucisk wiesz gdzie – bo dotarło do mnie, że żeby utrzymać i podnieść wynik (tym drugim zmora żywi się najchętniej), będę musiała pracować i pisać jeszcze więcej, częściej, szybciej i lepiej.
I była to straszna myśl.

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

 

Ciągłe zmęczenie – niewolnik swoich programów mówi: dosyć

Ta straszna myśl i wewnętrzny przymus jeszcze cięższej i większej pracy (wiesz, że to się nigdy nie kończy, prawda? ZAWSZE jest coś do zrobienia), sprawiły, że poczułam się własnością zewnętrznego bytu.
Kiedyś czułam się bezsilną własnością firm, dla których pracowałam.
Teraz poczułam się kółkiem zębatym w machinie projektu „Jasna Polska”.
To nic, że pracowałam dla siebie. To nic, że spełniałam marzenia. Zrozumiałam, że stoję na krawędzi zrobienia z siebie bateryjki, stania się wyrobnikiem na swoim placu zabaw.

 

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

Gdy wszystko wydaje się iść dobrze i nagle napotykasz zakręt w życiu…

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku – do którego zaraz dojdę – mógłby być kompletną udręką, gdyby nie stand-upy.
Terapia śmiechem, dystansem do świata i sucharami bywa trafnym wyborem, gdy wyłazi z ciebie Bardzo Stary i Bardzo Destrukcyjny Program.

 

Czytaj więcej: Coś do śmiechu – śmieszne filmy, książki, muzyka – na poprawę humoru i podniesienie wibracji

 

Jeden ze stand-upów zapamiętałam szczególnie. Jenny Slate w swoim występie pt. Stage Fright (strach przed występowaniem) po tym, jak wyprzedano jej występy, mówi ze łzami w oczach mniej więcej to:
„Bardzo boję się występować. To nie udawana skromność. Próbowałam nawet hipnozy. To niszczy mi dzień, organizm wysiada, mam biegunkę.
To nie tak, że uważam, że nie jestem zabawna. Jestem też pewna, że mimo, że teraz czuję się źle, gdy wyjdę na scenę, poczuję radość.

Dziś wieczorem najbardziej obawiam się tego, że mimo pomocy tylu ludzi i tego, że kocham to robić, odmówię sobie dobrej zabawy.”

Pod koniec września zrozumiałam, że właśnie zaczynam sobie robić to samo.
Że Jasna Polska – z placu zabaw, kreacji i spełnienia – staje się kulą u nogi, trójwymiarową listą zadań do odpękania, ciężkim obowiązkiem, który budzi mnie co rano w postaci zmory leżącej na piersi i rozkazującej natychmiast wstawać i zapieprzać do nocy.

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

 

Pytania naprawdę pomagają

Ważne w tym wszystkim było pytanie – po co?
W jakim celu miałabym to robić? W jakim celu jeszcze ciężej pracować od rana do nocy, by nieustająco podnosić wyniki (o których notabene wiem tylko ja)?
Oczywiście pieniądze są ważnym powodem. Jasna Polska powstała po to, by zarabiać na Fundację MY, ale zmorze nie chodziło o pieniądze.

 

Czytaj więcej: Ponowne połączenie z Duchem Pieniędzy – proste, codzienne ćwiczenie, które przyciągnie obfitość do twego życia

 

Zmora to program trójwymiaru. To bardzo ludzka zabawka. Jej chodzi o to, by cały czas podnosić wyniki.
W jakim celu? – Sztuka dla sztuki.
Bo tak.
Bo wykres musi być linią wznoszącą się. Bo zawsze musi być postęp. Zawsze musi być „lepiej i więcej”.
Wzrost i nowość. Nowość i wzrosty – to afrodyzjaki naszej kultury konsumpcji i szajby.
Więcej, szybciej, lepiej.
Po trupach i za wszelką cenę.
Bez przyjemności, skrajnie zadaniowo.
Jak seks w porno. Tam nikt się nie cieszy. Odliczają tylko minuty do zakończenia zadania – znowu z wyższym wynikiem – byle rąbanka była coraz dłuższa, genitalia coraz większe, płyny fizjologiczne coraz obfitsze.
Podobnie i tu – w tym programie – nie chodzi o drogę, nie chodzi o proces, nie chodzi nawet o cel.
Bo gdy go osiągniesz, natychmiast rysuje się przed tobą kolejny, wyższy szczyt do zdobycia.
50 Tysięcy ludzi (!) weszło na twoją stronę i przeglądało, czytało, komentowało, pisało maile, ogłaszało się?
No to teraz zapieprzaj, by w kolejnym było więcej.
I więcej.
I więcej.
A to więcej nigdy się nie skończy.
Tylko nie wiem, komu i czemu ma ono służyć…

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

Czas na relaks i odpoczynek. W Życiu nie chodzi o to, by spędzić je na pracy…

 

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku

W tym miejscu się zatrzymałam. I zgłupiałam.
Bo widzisz, uprzedzę Twoje pytanie – nie, nie mam komfortu i zabezpieczeń finansowych.
To nie tak, że na moim koncie jest 10, albo 100 tysięcy złotych i mogę na lajcie się rozkręcać, bo kasa się zgadza.
Nie zgadza się. Od dłuższego czasu (to jest od kiedy rzuciłam etat) kasa na maksa się nie zgadza, ale nie wszystko jest w życiu na sprzedaż.
Na szczęście.
Z końcem września byłam już jedną nogą w kółku chomika. Z przerażeniem patrzyłam, jak program wciąga mi drugą nogę i ani się obejrzę a osiągnę spektakularne wyniki.
…Płacąc za nie brakiem swojego życia, czasu oraz nie tyle nie czując “radości z pracy nad swoim projektem”, tylko szczerze go nienawidząc.
Dla wielu to koszt wpisany w przedsięwzięcie, dla mnie już nie.

 

Czytaj więcej: Pracuj, pracuj, pracuj – bez tego jesteś nikim. Jak psychicznie wykańcza Cię ten stary program

 

Jeśli masz swój ukochany projekt i chcesz go pokazać światu, możesz to zrobić w taki sposób 🙂

Jasna Polska to medycyna naturalna, zdrowie, tantra, medytacja, ezoteryka, astrologia, muzyka relaksacyjna, wibracje, motywacja, ekonomia spoleczna, slowianie, alternatywne oferty pracy, duchowość, rozwój osobisty, rozwój duchowy, świadomość, warsztaty rozwoju osobistego, ośrodki i centra rozwoju osobistego, bio zywnosc, alternatywne media, slowianie, rekodzielo, ksiazki o rozwoju, ezo ogłoszenia, blog o życiu, blog duchowy

 

Praca z cieniem w praktyce

Jak zatem wyglądał mój miesiąc relaksu i odpoczynku?
Przez większość czasu świadomie przepuszczałam przez siebie zmorę.
Mówiłam jej – “widzę cię, czuję cię, akceptuję twoje istnienie, nie dogadamy się”.
“Twoje warunki mi nie odpowiadają. Nie będziesz mi dłużej dyktować, jak mam żyć i co muszę”.
Zwłaszcza, że „muszę” to jej ukochane słowo.

 

Czy się relaksowałam?
Jeżeli relaksem nazwiesz nieustanne podejmowanie próby wzięcia głębokiego oddechu funkcjonując przez 23 godziny na dobę w prasie hydraulicznej, to jak najbardziej tak.
Czy odpoczywałam?
Jeśli odpoczynkiem nazwiesz chodzenie na spacery, oglądanie komedii i polegiwanie na kanapie, by patrzeć na drzewa i niebo przez okno… funkcjonując przez 23 godziny na dobę w prasie hydraulicznej, to tak – zdecydowanie odpoczywałam na całego.

 

To co robiłam – lub raczej na co pozwalałam – nazywam integracją cienia.
Widzisz… w tym nie chodzi o to, by próbować cokolwiek naprawić, czy zmienić.
Nie, bo to wszystko Twoje aspekty, zagubione części Ciebie, które sam stworzyłeś do zabawy.
One są jak dzieci. Kręcą się w kółko, mało kumają, bywają bardzo złośliwe i nielogiczne.

 

Są też takie aspekty Ciebie, które Cię nienawidzą.
Albo się Ciebie boją.
Albo chcą Tobą rządzić i manipulować.
Albo nie wierzą w Ciebie. Nie wierzą, że mogłabyś je uratować.
Uratować – czyli uświadomić sobie ich istnienie oraz zintegrować, czyli w pełni zaakceptować takimi, jakimi one są.
Tym samym okazując sobie najwyższe współczucie i miłość.

 

Zmora to był z kolei ten rodzaj aspektu, który chce zjeść żywiciela.

 

Przez pierwsze 2 tygodnie byłam kompletnie wykończona.
Zapasy sumo polegały na tym, że zmora napierała, a ja cały czas puszczałam. Wszystko jak leci i co się pojawia.
Oddychałam i pozwalałam – na wszystko jak leci i co się pojawia.
A były to: wewnętrzny, kompulsywny przymus robienia czegokolwiek oraz strach.
STRACH, że właśnie wszystko zaprzepaszczam. Że marnuję cały ogromny wysiłek. Że Jasna Polska zaraz uschnie i zniknie.
Że znowu mi się nie uda. Że wszyscy będą się śmiać, że mi nie wyszło. Albo jeszcze gorzej – czuć schadenfreude i w głębi ducha śmiać się jeszcze bardziej.

 

Czytaj więcej: Jak przestać się bać oceny i krytyki innych? Co ludzie powiedzą! Cóż, to nie Twój interes…

 

Że marnuję te duże ilości pieniędzy, które zostały podarowane i zainwestowane na portal dla fundacji.
I że jestem beznadziejna. Denna. Do dupy. Do niczego się nie nadaję.
Aha, zapomniałabym – i że co ze mną będzie, jak Jasna Polska okaże się porażką. Co ja ze sobą zrobię, gdzie pójdę, żeby zarabiać pieniądze, w momencie gdy wiem, że trójwymiarowy etat jest wykluczony. Nie dam rady ani dnia dłużej w takiej pracy, z trzech ostatnich zwolniłam się sama – z każdej po pół roku, no więc co ze mną będzie?

 

Jeśli już rzuciłaś-eś etat i robisz (lub chcesz robić) coś swojego – Jasna Polska jest zdecydowanie dla Ciebie 🙂

Jasna Polska to medycyna naturalna, zdrowie, tantra, medytacja, ezoteryka, astrologia, muzyka relaksacyjna, wibracje, motywacja, ekonomia spoleczna, slowianie, alternatywne oferty pracy, duchowość, rozwój osobisty, rozwój duchowy, świadomość, warsztaty rozwoju osobistego, ośrodki i centra rozwoju osobistego, bio zywnosc, alternatywne media, slowianie, rekodzielo, ksiazki o rozwoju, ezo ogłoszenia, blog o życiu, blog duchowy

Albo poczytaj szalone artykuły świstaka Stasia 😉

 

Praktyczny Kurs Pozwalania – Okiem Praktyka

Tyle ględzę na tym blogu o puszczaniu i pozwalaniu. Ciągle gdzieś o tym wspominam.
I, przyznaję, dla wielu może brzmieć to zupełnie abstrakcyjnie.
Tymczasem, ja naprawdę to praktykuję. Inaczej nie śmiałabym napisać o tym na Jasnej Polsce.
Teoretyzowanie nie należy do moich hobby. Stawiam na konkrety i prawdziwe życie.
Dlatego powiem Ci, co sobie powtarzałam i co wytrwale praktykowałam w mojej prasie hydraulicznej przez ostatni miesiąc relaksu i odpoczynku.
Brzmiało to mnie więcej tak:
Pozwalam sobie nie odnieść sukcesu – Jasna Polska to nie fabryka.
Pozwalam sobie nie być zajebistą – zamiast tego spędzać mnóstwo czasu w samotności i ciszy.
Pozwalam, by moje marzenia finansowania Fundacji MY przez JP się nie zrealizowało.
Pozwalam, by mi się nie udało zrealizować ludzkich pragnień i oczekiwań.

 

Pozwalam sobie nie wyrabiać żadnych “norm” – ani w obszarze pracy, obowiązków, wyglądu, wizerunku, ani w żadnym innym.
Pozwalam sobie żyć według moich reguł, BEZ względu na to. co ludzie powiedzą. – Nikogo nie prosiłam o opinię i to się nie zmieniło.

 

Pozwalam sobie być biedna. Nie zarabiać, nie mieć.
(I tak nie mam, więc dlaczego by WRESZCIE na to nie pozwolić i zaprzestać już walki i starań?)

 

Pozwalam na absolutnie wszystko.

Nie stawiam więcej oporu.
Poddaję się.
Wymuszanie konkretnych rezultatów to także power games (walki o władzę i energię) – rezygnuję z tego.

Pozwalam i nareszcie schodzę sobie z drogi.

 

 

Jasna Polska alternatywny cudowny portal, blog duchowy, blog rozwojowy, warsztaty rozwoju osobistego, kursy, wydarzenia, rozwój duchowy, duchowość, ezoteryka, astrologia, ogłoszenia ezoteryczne, medycyna naturalna, medytacja, świadomość, wysokie wibracje

 

 

Nowa Energia w praktyce i 3D

W miarę jak odpuszczałam, pokazywały mi się coraz to nowe rozwiązania. Kolejne potencjały.
Robiło się coraz jaśniej i coraz prościej.

 

W drugim tygodniu zrozumiałam, że jeśli chcę funkcjonować w Nowej Energii, potrzebuję po prostu przejść przez ten miesiąc „relaksu i odpoczynku” i puścić zmorę raz na zawsze.
Zresztą nie było innej możliwości. Miałam mózg z waty i czułam całkowity bezwład – fizyczny i intelektualny.
Zmusiłam się do napisania tekstu o książkach i była to droga przez mękę. Mój osobisty rekord, jeśli chodzi o czas pisania. Zdania się nie układały, nic nie brzmiało, wiedziałam, co chcę przekazać, ale nijak nie potrafiłam do tego dojść.
TRZY dni zabrało mi złożenie w całość kilku akapitów. Dla porównania, ten tekst napisałam w 2 godziny.

 

A mimo to polecam: 7 Wciągających Powieści na jesienne wieczory, czyli naprawdę dobra literatura

 

Jednocześnie, w moje ręce trafiła książka „Mój rok relaksu i odpoczynku” (autor Ottessa Moshfegh).
Niestety nie była to – jak liczyłam – wzmacniająca powieść o tym, jak super jest rzucić wszystko i zacząć żyć.
Jest to smutna opowieść o tym, jak bardzo wszyscy potrzebujemy zrzucić jarzmo ciągłej pracy i obowiązku i prawdziwie odpocząć. 
I że jest to strasznie trudne, nawet gdy ma się trójwymiarowy pakiet kontrolny, czyli: pieniądze, urodę i wykształcenie.
Czyli tak, jak główna bohaterka, która zajada się antydepresantami i tabletkami na bezsenność, aby dosłownie wyłączyć głowę i spędzić swój czas resetu na spaniu.
Jest to powieść na tyle przygnębiająca, że utknęłam gdzieś w połowie. Piszę o niej tylko dlatego, że ma cudowny tytuł oraz, że mimo wszystko znalazłam w niej coś dla siebie.
A mianowicie: że czas resetu jest nieunikniony, a jedyny sposób, by przez to przejść, to puścić głowę i pozwolić, by rzeczy ułożyły się same, niejako bez naszego udziału (z tą małą różnicą, że ja bez depresji, na trzeźwo i przytomnie).
Tak też zrobiłam.
Kolejne 2 tygodnie coraz mniej przypominały maturę z matematyki z koszmaru sennego, a coraz bardziej upragniony czas relaksu i odpoczynku.
Zaczęłam wreszcie doświadczać działania Nowej Energii w trójwymiarze.
Nie: teoretycznie domyślać się, jak ona działa, tylko przeżywać ją w realu, w praktyce.

 

Już od jakiegoś czasu chodzi za mną tekst o Nowej Energii na Nowej Ziemi, ale nie czułam się pewnie w tym temacie. Ostatnie 2 tygodnie pokazały, że istnieje szansa, że napiszę coś sensownego, co można jakoś odnieść do prawdziwego życia.
Bo widzisz… łatwo jest siedzieć w aszramie i mówić – pozwalam, by rzeczy się działy, a energia płynęła.
Bycie istotą świadomą, pełną przestrzeni i wewnętrznej mądrości, gdy trzeba płacić rachunki, przychodzić na czas, zmywać naczynia, odpisywać na maile, przebijać się przez korki, wiązać koniec z końcem i jeszcze w tym wszystkim materializować swe kreacje… to moim skromnym zdaniem wyższa szkoła jazdy.
To dopiero jest prawdziwa nauka drogi środka.

 

I to będziemy świadomie praktykować w Tajlandii. Jedziesz z nami?

wakacje Tajlandia, wyprawa Azja, Foddkrywcy, Jasna Polska

To nie będzie warsztat 🙂 Ale sporo się tam nauczymy 🙂

 

 

Jak odpoczywać?

Są tacy, dla których zrobienie czegoś wymaga przezwyciężenia strachu.
Są też tacy – i ja do nich należę – dla których zaprzestanie jakiegokolwiek działania jest najwyższym aktem odwagi.
Oznacza on całkowite poddanie się – całkowitą rezygnację z kontroli w kwestiach, które są dla ciebie absolutnie najważniejsze.
Wymaga on zaufania sobie. Pozwolenia, by energie same się zharmonizowały. Zaufania temu procesowi.
To wydaje się być takie oczywiste, ale tak trudno jest przestać naciskać, poprawiać, starać się, wymuszać określone rezultaty.
Zwłaszcza, gdy cholernie Ci zależy.
Po tym miesiącu intensywnego relaksu i nadwyrężającego odpoczynku, mam zupełnie nowe spojrzenie na moją osobistą trójwymiarową rzeczywistość.
Chodzi o pewność, zaufanie, że energia służy mnie zamiast ja jej.
Nie muszę już dokładnie wiedzieć, czego chcę, zwłaszcza, że często chciałam rzeczy, które są mi niepotrzebne lub już mi nie służą, a tylko wydawało mi się, że są ważne (poprzez presję społeczną i porównywanie się z innymi).

 

Czytaj więcej: JOMO – joy of missing out – poznaj nowy, cudowny sposób, by o siebie zadbać i natychmiast podnieść swoje wibracje

 

Tymczasem pełne zaufanie do siebie i swej energii sprawia, że sprawy układają się optymalnie bez mego mentalnego udziału.
Dlaczego?
Ponieważ Nowa Energia odpowiada na świadomość we mnie, a nie na myśli, które są płaskie i tak bardzo wyprane z energii, że właściwie martwe.
To nie znaczy, że już nie muszę robić nic.
Absolutnie nie.
Materia jest materią i to się nie zmieni. Zlew cieknie, śmieci trzeba wynieść, żarówkę wymienić, obiad ugotować, artykuł napisać, ogłoszenie opublikować i coś tam na facebooka wrzucić. Samo się nie zrobi (póki co :))
Ale to wszystko można robić bez wewnętrznego przymusu.
Bez poczucia bycia uzależnionym od przebiegu, wyniku, rezultatu.

 

Sprawdź koniecznie
OGŁOSZENIA na:
Kliknij:

 

I nade wszystko – absolutnie najważniejsze – dzięki temu można wreszcie zacząć robić rzeczy dla samej przyjemności robienia ich.
Jak powiedziała komiczka Jenny – już więcej nie odbierać sobie tej radości.
I to udało mi się urzeczywistnić podczas mego miesiąca relaksu i odpoczynku.
Puszczanie to najcięższa praca, jaką kiedykolwiek wykonywałam.
Mójboże, ale za to jakże inna jakość życia!
Aho
Czytaj także: Niezwykłe korzyści z prokrastynacji i braku motywacji

 

Dobrze się czujesz na Jasnej Polsce?

Prosimy - wesprzyj jej rozwój (na co potrzebujemy funduszy - dowiesz się tu)
Dziękujemy! Aga i Adrian

Kliknij:

 

Źródło ilustracji w tekście: Internet (gł. Pinterest, Unsplash, Pixabay), chyba, że podano inaczej.

 

Zawsze żałuję, że Wasze komentarze trafiają głównie na fb. Zamieszczam zatem kilka z nich tutaj, bo ich empatia, zrozumienie i serce poruszyły mnie. Dziękuję <3

Mój miesiąc relaksu i odpoczynku, czyli jak ciężko jest puścić i pozwolić

Liczba odwiedzin: 795
RA - Jasna Polska

Autor: RA - Jasna Polska

Ra, czyli jeden z 7 miliardów ludzi na Ziemi. Ma Serce, Duszę, Ciało i... ego :) Więcej o mnie znajdziesz w zakładce Zespół.

Wszystko co lubisz prosto na Twój e-mail

Disclaimer:
Ten blog pisany jest z potrzeby Duszy i Serca. Jest po to, by pokazać Ci, że nie jesteś Sam/a w swoich Poszukiwaniach. Jest nas więcej :) - nawet jeśli nasze drogi się różnią. Dlatego wybierz stąd dla Siebie tylko to, co z Tobą rezonuje - co Cię wzmacnia, inspiruje i wspiera. Po to właśnie piszemy. AHO <3

Komentarze

  1. Avatar
    Magdalena
    | Odpowiedz

    Witaj💕, też tak czuję, tylko okoliczności i sceneria inne 😉
    Dziękuję Ci za ten wpis, za dzielenie się sobą, swoją prawdą.

    • RA - Jasna Polska
      RA - Jasna Polska
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  2. Avatar
    Dagmara
    | Odpowiedz

    Fantastyczny artykuł 💗 Dokładnie czuję to, o czym piszesz bo sama akurat pozwalam sobie na totalne odpuszczenie. Mam teraz czas resetu, oj jakie to jest trudne aby zaakceptować taki pozorny zastój w pełni. Nic nie planować ani nie próbować kontrolować biegu spraw tylko poddać się naturalnemu flow. I być w tym. I płynąć z tym. Potrzebowałam teraz przeczytać Twoje spojrzenie na ten stan. Dziękuję bardzo!

    • RA - Jasna Polska
      RA - Jasna Polska
      | Odpowiedz

      I ja dziękuję 🙂

  3. Avatar
    Alicja
    | Odpowiedz

    RA , jesteś piękna i mądra.

    • RA - Jasna Polska
      RA - Jasna Polska
      | Odpowiedz

      <3

    • Avatar
      Zenon
      | Odpowiedz

      Bardzo słusznie zauważył, Peter Gabriel, jeżeli robimy coś co uwielbiamy robic, co daje nam satysfakcje, co jest jak medytacja, modlitwa, pozwala nam sie wyłączyć, nie robimy tego dla wyniku, dajemu temu co robimy swoja energie pozytywne wibracje, miłość, to nie powinnismy czuc sie wypaleni, znuzeni, wyczerpani. Mozemy byc zmęczeni fizycznie ale szczesliwi. Widocznie to co Cie trafiło to wynik sorki ze tak pisze, wynik twojego Ego, ktore ma olbrzymia wladze nad twoją dusza,. Rób to co robisz ale bez parcia na wynik, jezeli zamiast 50 k odslon bedzie tylko 50 To nie ma znaczenie, fobra energia ktora przesylasz albo chcesz przeslac dotrze do tych do ktorych ma dotrzec a oni przekaza ja dalej.

      • RA - Jasna Polska
        RA - Jasna Polska
        | Odpowiedz

        NIC nie zrozumiałeś z tego, co chciałam przekazać. Kompletnie, absolutnie nic.
        Tym bardziej nie będę tego tu teraz wyjaśniać. Wszystko, co miałam do powiedzenia jest w artykule.

        I to jest normalne – zrozumiałeś to, co potrzebowałeś.
        Przeczytałeś taką treść, która była dla Ciebie.
        Zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast zupa przeczyta dupa.
        Dupa też jest potrzebna i w porządku.
        Każdy czyta przez swoje filtry, widzi poprzez siebie.

        Najbardziej zdumiewa mnie ton pouczania, nauczania, przekazywania “prawd i mądrości”.
        Spróbuj stworzyć od podstaw i poprowadzić ogólnopolski portal przez kilka lat w zasadzie niemal w pojedynkę.
        Wtedy pogadamy.
        Zapytaj się ludzi, którzy tworzą coś z pasją, czy nigdy nie mieli chwil zwątpienia i zmęczenia.

        Przekonanie o własnej racji, bez czucia czyjejś energii i wejścia w czyjeś buty jest ogromną, OGROMNĄ arogancją.
        Dawanie “złotych rad” ze swej strefy komfortu, nie mając pojęcia o doświadczeniu drugiego człowieka, jeszcze większą.

  4. Avatar
    Piotr Gabriel
    | Odpowiedz

    Jeśli się robi to co lubi / kocha i jest to nasza pasją, to nigdy nie będziemy mieli dosyć, tworzenie z pasji/miłości uskrzydla i dodaje energii, a jeśli robimy coś “pod innych”, dla wyników, to niestety prędzej czy późnizej będziemy potrzebowali odpocząć, bo robimy nie dlatego, że lubimy to robic, tylko dlatego żeby zadowolić innych, a to my dla siebie jesteśmy najważniejsi – przecież to między innymi TY pisałaś w jakimś artykule ?😄 💗 Pozdrawiam Piotr Gabriel

Dodaj komentarz

Twój komentarz pojawi się po zaakceptowaniu go przez moderację

Jasna Polska NIE jest autorem publikowanych ogłoszeń. Nie odpowiada za ich treść, oferowane usługi bądź produkty.
Wyznajemy zasadę, że każdy kreuje swoją rzeczywistość i sam odpowiada za podejmowane przez siebie decyzje.