WBK, czyli mój Wielki Banksterski Kredyt hipoteczny i co z nim zrobiłam – cz.1
Ten tekst jest dla wszystkich, którzy posiadają kredyt walutowy w jakimkolwiek banku (nie tylko WBK). Ten tekst jest też dla tych, którzy są obarczeni dowolnym dużym kredytem.
Wszystkie banki działają na tych samych zasadach, o których niżej.
Wszystkie mają jeden cel: zdobyć jak najwięcej niewolników, którzy całe swoje życie spędzą w matni wielkiego kredytu.
Jest to niewolnictwo opakowane w iluzję prezentu, dobrodziejstwa, benefitów.
Widać to doskonale w reklamach. Banki (i wszystkie inne korpo w rodzaju coca coli) mamią nas, że „DAJĄ” nam „ZA DARMO” miłość, szczęście, przyjaźń, dobrobyt, wakacje i wreszcie wymarzony dom.
Banki oraz inne korporacje doskonale wiedzą w co uderzyć.
Wiedzą, że prawdziwą naturą istot ludzkich jest dobro.
A zatem pragnienie życia w pokoju, miłości i bezpieczeństwie. I że jesteśmy skłonni zapłacić wysoką cenę, by mieć tego choćby małą część.
Oto co banki i korporacje usiłują zrobić, by zrealizować swój jedyny cel: SPRZEDAĆ.
Bank WBK, czyli przykład jeden z wielu
W przeciągu ostatnich dekad banki doszły do przekonania, że jesteśmy w stanie zapłacić KAŻDĄ CENĘ.
I tu w swej ekstremalnej, przekraczającej wszelkie granice chciwości i arogancji, mocno się przeliczyły.
W psychologii znana jest idea poprzeczki motywacyjnej (nie wiem, jak brzmi oficjalna terminologia, nie jest to istotne, chodzi o sens). Polega ona na tym, że aby nas naprawdę zmotywować musi być ona na pewnej konkretnej wysokości. Zadanie nie może być zbyt łatwe – nie chce nam się nawet za to zabierać, ani zbyt trudne – wtedy wiemy, że nie ma to sensu.
Kredyty hipoteczne, które zaproponowały banki (w tym WBK), można określić jednym zdaniem: niszczycielska, wściekła żądza pieniądza, przekraczająca po wielokroć normy prawne, moralne oraz zdrowy rozsądek.
Za chwilę zostanie z niej jedna mała czarna plama…
.
Widzisz… Gdyby bank zatrzymał się w pewnym momencie w wysysaniu z nas resztek krwi, tylko doił tą krowę raz dziennie, zarządy i kadra menedżerska byłaby NADAL bajecznie bogata (przypominam, obecnie 1% ludności jest właścicielem ponad 50% wszelkich istniejących zasobów)
Tylko, że zamiast 10 miliardów na koncie na łebka, mieliby na przykład po 5. To wciąż kwoty, które przekraczają masę krytyczną i które są nie do skonsumowania w przeciągu życia.
Ale nie. Gadzia, bo nie ludzka, żądza i skrajna arogancja wiodą ich ku ciągłej eskalacji żądań.
Jest to chciwość o niepojętej sile, ale także pewna strategia.
Kredyty są konstruowane tak, byśmy:
1. Musieli zawsze i jak najwięcej pracować
2. Żyli pod ciągłą psychiczną presją spłaty kolejnej potężnej raty
3. Żyli w ciągłym strachu przed komornikiem – utratą domu, czyli podstawy poczucia bezpieczeństwa
Przyjrzyj się swemu wiernemu towarzyszowi – oto potworny strach i smutek (rys. John Kenn)
4. By całe nasze życie było podporządkowane spłacie, która jest niemożliwa do spłaty (o tym zaraz)
5. By cały nasz czas, energia, uwaga były nakierowane na banksterskie gady, które zasysają od nas energię nie tylko w postaci pieniędzy, ale także strachu i siły życiowej, którą niemal w całości inwestujemy w pracę (powrót do punktu 1)
6. Nie mieli własnego życia – czasu dla siebie, dla rodziny, na rozwój osobisty, na dłuższe wakacje, na długie popołudnia spędzane z własnymi dziećmi… zamiast spędzać je w kombinatach do mielenia ludzi, czyli korporacjach i innych firmach
I co najważniejsze – byśmy się ciągle bali, bali, bali, bali, bali, bali…
Całe życie w strachu, w lękach. Zmienia to na stałe chemię mózgu, degeneruje DNA, czyni jeszcze bardziej podatnymi na choroby – głownie rak i depresja, czyli współczesna dżuma i cholera dziesiątkujące ludzi na całym świecie.
Permanentny strach osłabia nas fizycznie, psychicznie, energetycznie. Z naszego życia czyni trudną do zniesienia serię dni „do przetrwania”. Nie tak powinno wyglądać życie jakiejkolwiek istoty ludzkiej, obdarzonej Duszą i Sercem.
TWOJE ŻYCIE, TO WSZYSTKO CO MASZ NAJLEPSZEGO
Jeśli co miesiąc oddajesz wszystko co masz najlepsze = TWOJE ŻYCIE bankowym gadom, nie masz siły na nic więcej.
Jeszcze łatwiej Tobą manipulować.
Strach jest znakomitą formą kontroli. Nie trzeba nikogo zakuwać w kajdany i smagać biczem. Ze strachu zrobisz wszystko – sam się upilnujesz, sam zaciągniesz kraty, sam przykujesz do ściany.
Ten strach i więzienie są tylko w Twojej głowie Kochanie.
Ale przecież wszyscy jesteśmy twardzi, czyż nie? – “Nie do zdarcia”, “niezniszczalni”…
Polacy – naród herkulesów i pomysłowych Dobromirów. Mistrzowie przetrwania.
Więc jak nam dowalili gangsterskie kredyty, które nas zakuwały w jarzmo na 30 lat, wiedzieliśmy, że damy radę.
Nie z takimi drobnostkami radziły sobie nasze geny przez ostatnie 1000 lat, prawda?
Tak na marginesie – czy wiedziałaś, że Polska ma najwięcej hipotecznych kredytów pseudo-walutowych (indeksowanych lub denominowanych) na całym świecie? (Rzeźba Wolność – Zenon Frudakis)
Przyznaję, 30-letnie kredyty hipoteczne to była wysoko zawieszona poprzeczka i mocno doginała do ziemi, ale jeszcze dawaliśmy radę. W międzyczasie życie i tak potrafiło być piękne: miłość, dziecko, jakiś sukces w pracy, jakieś spełnione marzenie, jakieś hobby, które pozwalało wracać do pionu po całym tygodniu orki.
A potem nadszedł koniec stabilnego kursu franka i się „bidulek” napompował razy dwa.
Nieeee, oczywiście, że to przypadek. Tak głupio wyszło. Nie ma to nic wspólnego z zakrojoną na szeroką skalę strategią wykończenia Polaków i całkowitego ich podporządkowania iluminackim banko-korpo-kracjom. Nie wierz tym głupim teoriom spiskowym!
Nieposkromiona, nieopisana, nieludzka chciwość (rys. Jennifer Yoswa)
Dlaczego ludzie brali kredyty frankowe (w tym ja)
Jako Polacy jesteśmy cudownym narodem. Kocham nasz kraj i wiem, że mamy mnóstwo zalet. Mamy też niestety wady, a do naszych specjalności należą zawiść, egoizmy i jednoczenie się wyłącznie w momentach najgorszych tragedii. Potem wracamy do skakania sobie do gardeł.
Skąd ten wstęp?
Od dłuższego czasu obserwuję na forach ogromne ilości jadu, nienawiści i niedobrej satysfakcji ze strony Polaków, którzy wzięli kredyt złotówkowy w stosunku do frankowiczów.
Że dobrze nam tak. Że się nie chciało płacić wyższych rat PLN, to teraz zasłużona kara. Że jak się było takim pazernym cwaniakiem, to się teraz ma. I morda w kubeł, bo przez nas jeszcze banki upadną (naprawdę w to wierzysz???).
Aparat władzy chętnie używa strachu, by nas skutecznie kontrolować
Dlaczego kredyty złotówkowe były takie drogie? – odkrywamy wielki przekręt
Dobiegałam 30-tki, miałam dość mieszkania w wynajmowanych norach, których koszt równał się racie kredytu. Kupno skromniutkiego 2-pokojowego mieszkania w bloku było wtedy jedynym sensownym rozwiązaniem. Zgodnie z logiką – po co płacić komuś, skoro można „sobie” (czyli bankowi – podówczas Kredyt Bankowi, kupionemu później przez BZ WBK).
Powiem wprost. Nie wzięłam kredytu złotówkowego z jednego powodu. Wiedziałam, że przy moich zarobkach NIE MAM SZANS na udźwignięcie raty w PLN, która wynosiła ok 800 zł więcej niż w CHF. Te 500-800 zł to było akurat tyle, ile zostawało mi z miesięcznej pensji na przeżycie. Fajnie, co? Bank też to wiedział, więc wspaniałomyślnie oferował mi kredyt w CHF.
I teraz dochodzimy do sedna.
W połowie lat `2000 banksterska polityka celowo sztucznie zawyżała wskaźnik WIBOR – a więc i wysokość rat kredytu w PLN
do takich kwot, by ludzie o pensjach niskich i skromnych (czyli większość Polaków) byli zmuszeni do wyboru opcji frankowej, która wtedy oferowała względną przystępność.
Chylę czoła przed wszystkimi, którzy zarabiając mało, wzięli na siebie ogromny ciężar rat złotówkowych. Ale to nie znaczy, że mają nie godzić się na odwalutowanie frankowych kredytów hipotecznych w sytuacji kuriozalnej – gdzie frankowicze mają do spłacenia 3xkrotność pierwotnej kwoty (dlaczego mnożę razy 3, a nie razy 2 wyjaśniam w kolejnym poście, w którym omawiam uchybienia, oszustwa i mataczenia umowy hipotecznej na niesłychaną skalę).
Najmilsi Rodacy – wspierajmy się w Jasnej Polsce.
Pomagajmy sobie. Życzmy sobie dobrze. Jesteśmy systemem naczyń połączonych.
Jeśli 500 tys. (do 700 tys? – ta liczba nie jest nigdzie oficjalnie podana, na ogół mówi się o takim przedziale) frankowiczów balansuje obecnie na krawędzi przetrwania, a banki zaczynają przebąkiwać o tzw. kredycie pokoleniowym, który spłacać będą po nas nasze dzieci, oznacza, to że tracimy wszyscy.
Jako gospodarka: nie mam pieniędzy więc nie kupię Twojego chleba, Twoich ubrań, Twojego samochodu.
Jako państwo (trochę-)socjalne: nie mam pieniędzy więc potrzebuję pomocy (zasiłku, opieki społecznej, dodatków, opieki medycznej, psychologicznej, psychiatrycznej…).
Jako wspólnota: nie mam pieniędzy i haruję, więc nie mam czasu na wychowanie swoich dzieci (przyszłości CAŁEGO kraju), a i tym dzieciom nie mogę zapewnić takiej edukacji i opieki medycznej oraz spokojnego dzieciństwa, jakie bym chciał. Bo moje życie, całą moją energię dosłownie zjada – POŻERA – bank.
Stres i strach rodzą napięcia w rodzinie, rozwody, depresje, samobójstwa (tak! znam takie przypadki!) – banki w ten sposób rozwalają więzi rodzinne. To też osłabia państwo i wspólnotę.
Życie współczesnego człowieka
Innymi słowy – osoba zadłużona i żyjąca w biedzie jest Twoim kosztem kochany, dzielny złotówkowiczu.
Jeśli ulżyć tonącym w szambie frankowiczom, którzy nie mają już szans na spłatę kredytu w obecnej postaci za swego życia, ich siła nabywcza wzrośnie.
Dadzą Ci zarobić i nie narażą na dodatkowe przykrości.
Żyj i daj żyć innym.
Co się dzieje, gdy podniosą Ci poprzeczkę za wysoko?
Najprostsza odpowiedź – odpuszczasz.
Na moim przykładzie: w 2008 r. wzięłam kredyt na 330 tys. W 2017 zapłaciłam w sumie bankowi WBK około 200 tys. zł. Do spłaty pozostało mi jeszcze ponad 500 tys.
Nie mogę sprzedać mieszkania – zostanę z długiem o niezdefiniowanej wartości (bo wyrażonym we frankach) i na ulicy.
Odfrankowienie kredytu też nie ma sensu, bo absurdalna wysokość długu pozostanie (szansę takim jak ja dawały obietnice wyborcze pewnego prezydenta – odfrankowanie mogło nastąpić po cenie CHF w momencie brania kredytu, ale banki już go kupiły, więc wszystko co mówił w tym temacie, jak już wiemy, okazało się kłamstwem).
Państwo Polskie pozostawiło 500 – 700 tys. swoich obywateli na lodzie. Pan Kaczyński – klasyczny przedstawiciel twardego patriarchatu – oznajmił, że nie będzie żadnej instytucjonalnej pomocy i obywatele mogą sobie co najwyżej iść do sądu. Było mi wtedy naprawdę smutno.
Co robisz, jeśli wiesz, że nikt i nic Ci nie pomoże, a Ty ze swoją przeciętną pensyjką nie masz żadnych szans na spłatę kredytu w przeciągu swego życia?
Przestajesz płacić.
Just like that.
Wylogowujesz się z opresyjnego systemu mocą własnej, suwerennej decyzji. I tyle.
Dosyć tego!
Każesz wynosić się tym gadom, tej straszliwej rakowej pasożytniczej narośli, jaką są banki w obecnej postaci dla społeczeństwa.
Oto co robi z nami strach i stres (rys. Alex Konstad)
Wyjazd! Eject. Fin.
W Jasnej Polsce, w 5 wymiarze coś takiego jak dług nie istnieje. To kuriozum trójwymiaru.
Tak, ta decyzja jest na początku trudna i straszna. Przerażająca. Ale stawką jest to co masz najcenniejszego Kochanie – Twoje życie.
W Polsce – kraju, który jako JEDYNY nie rozwiązał kryzysu frankowego dla swoich obywateli (sic!!!) coraz prężniej działają ruchy oddolne: SBB stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, Pro Futuris, CHFrancisco – wszystkie znajdziesz na facebooku.
Coraz więcej spraw w sądzie znajduje swój szczęśliwy finał – na razie w pierwszej instancji, ale to już bardzo wiele. Sędziowie zaczynają rozumieć jak okrutny, wyniszczający proceder uprawiają banki w tym kraju.
Coraz więcej frankowiczów decyduje się na zaprzestanie spłat. Coraz więcej kancelarii zaczyna na poważnie zajmować się tą materią.
Wszystko to zwiastuny nowej ery i element potężnego procesu energetycznej transformacji Gai. Przed nami całkowity demontaż opresyjnego systemu finansowego, który nie zezwala na obfitość. Zaczynamy już w 2018 – zapnij pasy…
To naturalna kolej rzeczy. Nie bójmy się, im nas więcej, tym ich mniej…
To się dzieje na naszych oczach, jeśli tylko wyjrzysz poza okienko telewizora jednej czy drugiej stacji.
A jak przestajesz płacić raty, sprawa naturalnie zmierza do sądu. Zanim to się jednak wydarzy procedura nakazuje przedstawienie reklamacji.
W kolejnym poście przedstawiam listę zarzutów, błędów, kombinacji, mataczeń, oszustw i ukrytych dodatkowych płatności, które bank zaszywa w swojej niezrozumiałej dla przeciętnego konsumenta umowie hipotecznej. Wszystkie kwestie pochodzą z reklamacji wysłanych przeze mnie do WBK, a napisanych przez etyczną i świadomą Kancelarię Radców Prawnych Biały Lew.
Na ich podstawie będziemy żądać UNIEWAŻNIENIA UMOWY.
Dlaczego to możliwe i co to oznacza dowiesz się tu: WBK, czyli mój Wielki Banksterski Kredyt hipoteczny – jakie gry toczy z nami bankowa mafia – cz.2
Aho <3
Przeczytaj także: Wszystko co musisz wiedzieć, by wygrać z bankiem – Pakiet startowy frankowicza, czyli jak uwolnić się od kredytu CHF

Pomóż Jasnej Polsce, by powstawały kolejne!
Źródło wszystkich ilustracji w tekście: Internet (gł. Pinterest, Unsplash, Pixabay), chyba, że podano inaczej.